Była prawdziwą damą, francuską Madame w każdym calu.

Charme i charyzma. Jej wyrafinowana powściągliwość skrywała nie lada temperament!
Wyróżniała się osobowością i sposobem bycia, który sprawiał, że trudno było oderwać od niej wzrok. Jak mało kto potrafiła rozprawiać o literaturze i sztuce francuskiej. I spierać się o Baudelaire’a.
Jako pani profesor od francuskiego budziła respekt. Nie uznawała kompromisów, nie szła na ustępstwa, wymagała i prowadziła zajęcia na akademickim poziomie. I nawet z pozoru zwyczajne lekcje nabierały wyjątkowego znaczenia.Traktowała swoich uczniów poważnie, dostrzegając w nich ludzi zdolnych do krytycznego myślenia i intelektualnego rozwoju. W ten sposób dbała o nich i okazywała troskę, nawet jeśli nie każdy dostrzegał te starania. I była Mistrzynią skuteczności – wychowała całe pokolenie romanistów, absolwentów filologii francuskiej.
Prywatnie była osobą delikatną i czułą. Czytała i rozumiała ludzkie emocje. Nie raz doświadczyłam jej wyjątkowej życzliwości.
Merci beaucoup, Madame Michalina.
Za wszystko!
I być może do zobaczenia, być może na Polach Elizejskich. Kiedyś, po drugiej stronie czasu.
Agnieszka Jarząbek